Minął kwartał i czas na rozliczenie się ze sobą

Fot. Ania Ulanicka

Po pierwsze nie mam zielonego pojęcia, kiedy ten czas mi się prześlizgnął między palcami. Po drugie bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na planowanie nie tylko całoroczne, rozpisując sobie cele i wizję ale także na ten plan 3-miesięczny.

Taki skrócony plan nie pozwala osiadać na laurach, można się skupić na swoich krokach oraz budować powoli ale skutecznie swoją markę.

ALE…

KWIECIEŃ plecień, czyli trochę zimy, trochę lata. I nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo to odzwierciedla mój biznes.

Bo z jednej strony mam rozplanowane całe tygodnie naprzód (jasne, czasem coś wypadnie ale chodzi o nakreślenie sobie przyszłości mniej więcej) to z drugiej strony pozwalam sobie na różne ekscesy. I myślę, że takie eksperymentowanie, szukanie, próbowanie wyszło mi na bardzo duży plus.

Biznes, marka to nieustanny rozwój! Z jednej strony mam cechy perfekcjonistki ale z drugiej strony pozwalam sobie na robienie błędów. Nie kreuję się na starego wyjadacza biznesu.

Gdybym miała porównać do czegoś prowadzenie biznesu, to bym opisała to tak:

Biznes jest jak łąka. Wszystko pięknie i fajnie, pachnie kwiatkami ale czasem można wdepnąć w gówno.

No ale dobra, śmichy śmichami ale czas przejść do konkretów!

Fot. Ania Ulanicka

Co zaplanowałam na te trzy miesiące: styczeń, luty, marzec i co mi z tego wyszło?

  1. ILUSTRACJE

To były i są nadal nr 1 na mojej liście. Moim głównym planem jest tworzenie sobie portfolio, budowanie sobie zaplecza warsztatowego. Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie z pewnością zauważyliście, że co jakiś czas pojawia się u mnie ilustracja na profilu! Dodatkowo udało mi się utworzyć profil na Behance. Jedynie czego mi tam brakuje to dołączyć te najnowsze.

Jedna z moich najnowszych ilustracji

Co mi się jeszcze udało?

To to ( z czego jestem niezmiernie dumna z siebie), że udało mi się uzyskać zlecenie na ilustracje do raportu dla pewnej fundacji oraz mam fajną współpracę z kocią behawiorystką znaną na Instagramie jako @KociaMadka.

Oprócz tego nadal tworzę portrety, choć w mniejszej ilości na zlecenie, a bardziej na akcję ART GIRL BOSS, jaką utworzyłam spontanicznie ze czterema innymi ilustratorkami. Inicjatywę zaczęłam jeszcze bodajże w listopadzie i miesiącami z dziewczynami się konsultowałyśmy. O co chodziło dokładnie w tej akcji? Po to zapraszam do siebie na mój profil instagramowy, znajdziecie tam karuzelę o tej właśnie nazwie!

Co mi się nie udało?

Chyba wszystko jest na dobrej drodze. A! Przepraszam! Planowałam odświeżyć swoje logo pod kątem bloga i strony internetowej. Tu zadziałał brak czasu, trochę lenistwa, a także tego, że nie było to moim priorytetem. Logo stanie się priorytetem dopiero w kwietniu.

  1. BLOG

Trochę z tym kuleję. Ale od początku.

Co planowałam?

Ogólnie czułam, że się nie wyrabiam z wpisem raz w tygodniu. Po pierwsze jest to czasochłonne – znalezienie i przygotowanie tematu, ogarnięcie zdjęć, napisanie tego oraz przygotowanie pod to posta i stories na Instagram. Po drugie zależy mi na wysokiej jakości treści, a pisząc w pośpiechu (już nie mówiąc o tym, że prowadzi to do wypalenia) na pewno do tego nie doprowadzę.

Inną rzeczą jest, że na blogu nie zarabiam. Jest moim osobnym miejscem do rozpisywania się (bardzo lubię pisać), pozwala mi nawiązać z Wami zaufanie i relację. Pozwoli mi to też zgrabnie połączyć blog z portfolio i ze sklepem. No i pomyśleć o newsletterze w przyszłości.

Żeby to osiągnąć, planowałam lepszą jakość zdjęć, co mi się jakoś udaje dzięki sesjom z Anią Ulanicką. Funkcjonalność? Pozostaje jeszcze wiele do życzenia. Wygląd? Jeszcze więcej!!!

Zmieniła się strategia pisania. W tej chwili piszę co drugi tydzień i jak na razie ten system dużo lepiej mi się sprawdza. Zainspirowałam się wpisami na blogu u Kasi Mıstaçoğlu (worqshop.pl) i to ona podpowiedziała mi o strategii pisania bloga oraz w jaki sposób układać tematy. W jeden wieczór rozpisałam 12 tematów i mniej więcej ułożyłam plan odnośnie pisania.

Wniosek?

Blog ze sklepem i portfolio jest planowany na kolejny kwartał. Będzie moim priorytetem.

  1. ROZWÓJ

To były bardzo kreatywne i rozwojowe trzy miesiące. Pod tym względem duma milion, bo uważam, że warto w siebie zainwestować i na to nie ma co żałować żadnych pieniędzy. Szczególnie jeśli widać jak to się przekłada w realu.

Instagram otwiera bardzo dużo możliwości i szperając w nim poznałam wiele wartościowych kont co było dla mnie nowością, inspiracją. Dotychczas traktowałam to medium po macoszemu i mając jakąś niejasną wizję, że to miejsce jest pełne próżności i po prostu ładnych zdjęć lub coś w rodzaju pamiętnika. I nie ukrywajmy. Słupem reklamowym.

Dobra, okej. Nadal tak jest. Ale są też takie konta, które ludzie prowadzą w fajny sposób. Co to znaczy? Przekazują wiedzę, zarażają pasją, pokazują możliwości.

I to poprzez Instagram nawiązałam kontakty, znajomości, zlecenia. Zyskałam szkolenia, webinary odnoszące się do prowadzenia biznesu, ebooki pełne wiedzy. I co najważniejsze poznałam kilka kobiet biznesu, z którymi wzajemnie się wspieramy!

Jak tak o tym myślę, to mogłabym spokojnie zrobić o tym zupełnie osobny wpis! Ha! No widzicie? Nawet Instagram zainspirował mnie do kolejnego tematu na bloga!

Wracając do rozwoju to w planie był zakup drukarki wielofunkcyjnej oraz IPADA. I oba te rzeczy kupiłam. O ile drukarka, wiadomo, potrzebna do wydrukowania umów, robienia skanów faktur, to IPAD był moim głównym celem do rozwijania warsztatu ilustratorskiego.

  1. INSTAGRAM

Przechodzimy do mojego ulubionego tematu! Jak wspomniałam wyżej, zapewnił mi rozwój i kontakty to oprócz tego jest dla mnie jakąś formą wyrażania siebie, wyzwolenia kreatywności, miejscem na eksperymenty.

Przez cały kwartał usilnie starałam się zapanować nad spójnością i estetyką swojego profilu. Systematyczność miałam już wyrobioną wcześniej, gorzej było z organizacją. Odkrycie, żeby to zrobić jednego dnia za jednym zamachem było w czymś rodzaju eureki! Co to znaczy? Zwykle w piątek wieczorem zerkam na przyszły kalendarz i planuję posty. O jakiej będą one treści? Jakie zdjęcia przygotować? Czy przygotować do nich jakieś fajne stories? Uwielbiam to gdybać!

Rzadko, które posty są obecnie spontaniczne, choć na takie kreuję. Tak mi się wydaje.

Takie planowanie zaoszczędziło mi mnóstwo czasu. Treści planuję na bieżąco, spisuję pomysły, jeśli mnie coś fajnego zainspiruje. A zdjęcia? Potrafię zaplanować duuużo do przodu. Obecnie przyznaję się, że zaszalałam i mam spokojnie z miesiąc zaplanowany. Ale czasem zdarzy się, że coś się pozmienia to planuję wtedy inny układ.

Dodatkowym odkryciem i można powiedzieć, że inwestycją w siebie to są profesjonalne sesje. Można mówić, że telefonem się da. I obrobić to ładnie. I owszem, da się! Ja wciąż nadal to robię!

Jednak pochłaniało mnie wybieranie zdjęć, obrabianie ich, sprawdzanie jakości itd. Dodatkowo zdjęcia, które co chwila były w innym miejscu robione i w innym świetle sprawiały u mnie chaos w estetyce profilu.

Więc przyjęłam inną strategię, a więc przeplatanie zdjęć profesjonalnych, z tymi spontanicznymi, z moimi ilustracjami i czasem z graficznymi postami. Spisałam sobie jakie kadry mi się podobają, na czym mi zależy, jakie kolory, jaka energia ma z nich wypływać.

Z lewej screen mojego profilu na Instagramie ze stycznia 2021 (jest tylko jedno zdjęcie z sesji profesjonalnej), z prawej pod koniec marca 2021 (jest już pięć zdjęć z sesji profesjonalnej!)

Przede wszystkim odpowiedziałam sobie: co ma myśleć użytkownik, jeśli wejdzie na mój profil?

Sesje wizerunkowe oszczędzają mi czas, a co za tym idzie dają mi wysoką jakość, zachowują profesjonalność. Biorąc pakiet np. 25 zdjęć to co to dla mnie oznacza? Jeśli uprzeć się, że TYLKO te zdjęcia wrzucę na mój profil to i TAK mam jakiś miesiąc z głowy jak nie więcej! Jeśli przeplotę to ze swoimi rzeczami to przewiduję, że starczą mi spokojnie na trzy-cztery miesiące.

  1. ZAROBKI

Duży ten czas poświęciłam na budowanie ofert. Po raz pierwszy muszę walczyć o Klienta, wyszukać zlecenia, zarobić na swoje. Sprawdzić jakie cenniki ma konkurencja, w jaki sposób radzą sobie z problemami najróżniejszego rodzaju. Obecnie wciąż rozkminiam jak rozwiązać kwestię pakowania, założenia sklepu itd.

W tamtym roku były to nikłe pieniądze, chociaż zawsze cieszyły! Ale w tym kwartale miałam przyjemność wymieniać emaile, ustalać warunki, wysyłać oferty. I tym samym mieć większe zarobki. Wspomniałam wcześniej o dwóch współpracach ale dotyczą one ilustracji. Natomiast mam też trzecią i jest typowym zleceniem dla grafika z agencji reklamowej. Obowiązuje mnie klauzula poufności i niestety nie mogę zdradzać ani pokazywać co i jak.

Wciąż nie są to zarobki, które mogą mi pokrywać wszystkie wydatki. Ale widzę, że dzięki swoim działaniom mogę dalej w tym brnąć, by w końcu stać się w pełni niezależna.

  1. PRYWATNIE

Pandemia wciąż trwa ale z fajnych rzeczy jakie udało mi się zrealizować do wyjść do kina w Warszawie na film o Helmucie Newtonie oraz dwudniowy wyjazd do Torunia z Anią, a tam z kolei świetna wystawa zdjęć tegoż właśnie fotografa.

Te dwie rzeczy były namiastką normalności, złapania oddechu. Lepsze to niż nic. Liczę, że w kolejnych miesiącach będzie już tylko lepiej pod tym względem.

Wyjazd do Torunia z Anią

PODSUMOWANIE

 Ufff to się nazywa grube podsumowanie, a wciąż nie jest to wszystko! Wszystkie mniej znaczące rzeczy po prostu ominęłam. Jest wiele rzeczy, które z pewnością źle robię albo może powinnam jakoś inaczej zorganizować ale wszystko w swoim czasie.

Planowanie tygodniowe, miesięczne, kwartalne i całoroczne bardzo się u mnie sprawdzają. Mam mocny fokus na to co mam robić w danym momencie. Nie rozdrabniam się na błahe rzeczy. Nie łapię kilku srok za ogon. Jeśli mi się czegoś nie udało w tym kwartale, to przesuwam na kolejny. Widocznie nabrałam sobie za dużo rzeczy na barki.

Podsumowując te trzy miesiące to najsilniej skupiałam się na Instagramie, budowaniu ofert i portfolio oraz na własnym rozwoju.

Robiąc ten wpis dało mi wielką satysfakcję i ogromną motywację do budowania swojej marki!

 

Tak więc mój drogi, kolejny kwartale, nadchodzę.

 

ANIA / @aneczkajestem_
ANIA / @aneczkajestem_

Pisanie dla Was jest samą przyjemnością! Dziękuję, że tu trafiliście i wspólnie odbywamy artystyczną podróż. Moim celem jest pokazanie świata artystów bez pretensjonalności i że SZTUKA jest dla wszystkich.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

- O MNIE -

Cześć, nazywam się Ania Materska. Maluję co mi w duszy zagra. Lub nie zagra. Bloguję dla tych, co mają odwagę tworzyć lub chcą poznać świat artystów od poszewki.

– NAPISZ DO MNIE –