Ta cienka granica między plagiatem, a inspiracją

Fot. Katarzyna Milewska

Fot. Katarzyna Milewska

Jeśli jesteś twórcą to założę się o miliony monet, że wielokrotnie się zastanawiałeś/aś kiedy to jest inspiracja, a kiedy to jest plagiat. Albo znajdujesz czyjąś pracę, która jest podobna do Twojej i gdzieś w głowie pojawia się niezbyt miła myśl, czy ta osoba przypadkiem nie ściągnęła od Ciebie pomysłu lub czy przypadkiem Ty nie popełniłeś/aś plagiatu.

Pojawia się ciężki orzech do zgryzienia. Czy coś z tym zrobić? Czy odpuścić? Czy się cieszyć, że Twoja praca jest tak wow, że ktoś się zainspirował? Czy się bezwiednie wkurzać?

Albo o zgrozo, tworzysz swoją pracę, a jednak znajdujesz coś podobnego w necie. Chyba nie istnieje już gorsza sytuacja. No dobra, jest. Kiedy to jest świadomie w całości od kogoś skopiowane. Bez oznaczenia autora.

Kiedy to jest plagiat, a kiedy inspiracja?

Na to pytanie jest super ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, ale są pewne punkty do których można się odnieść.

I żeby było jasne, nie jestem prawnikiem i nie jestem uprawniona, żeby udzielić Ci tu mądrych rad i pokazać Ci jak skutecznie rozróżnić. Ale mogę podpowiedzieć Ci jak ja to widzę, rozumiem i jak ja do tego podchodzę.

W końcu też jestem artystką i tak samo jak Ty mam dylematy.

Czym jest ten cały plagiat?

Nie cierpię prawniczego żargonu, ale w definicji Encyklopedii…

PWN – plagiat to naruszenie osobistych praw autorskich polegające na przywłaszczeniu całości lub części cudzego utworu, pracy, nauk, dzieła artystycznego itp., a także zapożyczenie treści z cudzych dzieł (bez względu na nośnik), podane jako własne i opublikowane pod własnym nazwiskiem.

Przekładając na ludzki język, to kradzież czyjejś pracy w niezmienionej postaci w całości lub w fragmencie bez przypisania autora. Nawet jeśli jest to zmienione w niewielkiej ilości.

Stresik, prawda?

Fajnie to tłumaczy Magdalena Miernik, która zajmuje się pomocą prawną dla kreatywnych. Zajrzyjcie na jej stronę lookreatywni.pl i zobaczcie koniecznie te dwa wpisy: o plagiacie oraz o tym gdzie leży granica

Czy inspiracja to coś złego?

Z mojej perspektywy to absolutnie nic złego. Nawet więcej, uważam że inspirując się innymi, możemy ulepszyć, wprowadzić ciekawsze efekty, zastosować innowacyjne technologie. Dodatkowo inspiracje przyśpieszają pracę. Tworząc moodbooard czy robiąc research, wpadamy na kolejne pomysły, które potem jeszcze bardziej ukierunkowujemy i przekładamy to na własny styl.

Faktem jest też, że wszystko zostało już stworzone i bywa, że nawet nieświadomie możemy stworzyć coś podobnego.

Co mogę zrobić, żeby uniknąć jednak plagiatu?

  1. Definicja plagiatu

Jeśli nie znasz definicji, nie czytałeś/aś podstaw praw autorskich, koniecznie to nadrób. Może i nie staniesz się ekspertem w tym temacie, ale jakaś świadomość tego Ci zostanie. Ułatwi Ci też pracę i rozwieje choć część Twoich wątpliwości.

  1. Konsultacja

Jednak masz wątpliwości, stworzyłaś pracę, widzisz coś podobnego…Warto zasięgnąć porady prawnika, który zajmuje się kreatywnymi branżami. Lepiej już teraz to rozwiać, niż myśleć o konsekwencjach prawnych, jakie możesz ponieść.

  1. A jak nie prawnik…?

Tworząc pracę, widzisz coś podobnego, to już teraz lepiej to zmienić. To jest ten moment i Twoja szansa, kiedy możesz poszukać innych rozwiązań, swojego stylu, poeksperymentować. To, że jest coś podobnego to nic złego! Nie bój się iść dalej, jestem pewna, że znajdziesz jeszcze lepsze rozwiązanie w swoim projekcie.

Fot. Katarzyna Milewska

Jak ja to robię?

Ja w swojej pracy wykonuję olbrzymi research i wyszukuję mnóstwo zdjęć, prac, które w jakiś sposób mi się podobają. Na ich podstawie często tworzę moodboard. Wybieram zestaw kolorów, dobieram czcionki (pamiętaj o ich licencji!), określam nastrój w jaki chcę pójść w swojej pracy. Czy ma być dynamiczna? Czy spokojniejsza, w stronę melancholii?

Bardzo lubię tworzyć też mapę myśli. Jeśli mam określony temat, to szukam skojarzeń jakie we mnie wywołuje. Może być wszystko, od emocji po jakąś konkretną rzecz.

I będę o to męczyć, ale…wykonuj bardzo dużo szkiców! Kiedyś broniłam się przed nimi, bo są z reguły brzydkie i mało estetyczne. I takie mają być! Szkice to nie efekt końcowy i nikomu nie musisz się z nich chwalić. To one mają Ci pomóc w kreatywności, wyrzucaniu z siebie pomysłów, uporządkowaniu myśli. Są jak rozpisany konspekt do wypracowania.

Im więcej Twoich własnych szkiców tym mniejsza szansa na skopiowanie czyjegoś pomysłu.

Pamiętaj też, że tworzenie powinno być dla Ciebie przyjemnością, zabawą, a nie ciągłym stresem! Jeśli czujesz, że praca jest w 100% od Ciebie i jesteś z niej dumna, to ja uważam że nie ma powodu do stresu i analizowania. Jeśli chcesz się zabezpieczyć przed zarzutami, to warto zachować swoje szkice, pomysły, a nawet swoje inspiracje na przyszłość, podpisując daty tworzenia ich. Myślę, że jest to dobry nawyk, nic to nie kosztuje, a w razie czego jest się przygotowanym.


Podsumowanie:

  • Sprawdź definicję plagiatu i jakie są jej skutki
  • Jeśli masz możliwość rozwiej swoje wątpliwości z prawnikiem
  • Wykonuj bardzo dużo notatek, szkiców! Pozwolą Ci na uniknięcie skopiowania czyjejś pracy
  • Zbieraj szkice, pomysły, inspiracje w jedno miejsce i zapisz koniecznie datę tworzenia ich

Ten cały system prawniczy i korzystanie z inspiracji może przyprawić o ból głowy i jest jak pole minowe, po którym musisz stąpać. Ale mam nadzieję, że tym wpisem choć trochę Ci pomogłam! Nie jesteś sam/a w tych dylematach, każdy twórca prędzej czy później z tym się zmaga.

Jeśli masz ochotę ze mną o tym porozmawiać, nawiązać dialog to zapraszam na swojego instagrama! Uważasz, że wpis był pomocny i ciekawy? Będzie mi miło jak go udostępnisz w swoich kanałach socialowych.

 

ANIA / @aneczkajestem_
ANIA / @aneczkajestem_

Pisanie dla Was jest samą przyjemnością! Dziękuję, że tu trafiliście i wspólnie odbywamy artystyczną podróż. Moim celem jest pokazanie świata artystów bez pretensjonalności i że SZTUKA jest dla wszystkich.

0 komentarzy

Funkcja trackback/Funkcja pingback

  1. No to co? Poznajmy się bliżej! 30 faktów o mnie | aneczkajestem - […] wpis na blogu był poważny i dość ciężki (ta cienka granica między plagiatem, a inspiracją), dlatego pomyślałam, że tym…

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

- O MNIE -

Cześć, nazywam się Ania Materska. Maluję co mi w duszy zagra. Lub nie zagra. Bloguję dla tych, co mają odwagę tworzyć lub chcą poznać świat artystów od poszewki.

– NAPISZ DO MNIE –